Za mną dwie ciąże, dwa okresy noworodkowe, mnóstwo uroczystości rodzinnych… Jedyne okazje kiedy współpracowaliśmy z fotografem to chrzty synów. Zawsze myślałam, że sesja zdjęciowa (ciążowa czy noworodkowa) to nic na tyle istotnego, żeby było warto przeznaczyć na to pieniądze i czas. Zawsze było coś ważniejszego, co bardziej wymagało wkładu finansowego.

W naszym prywatnym aparacie czy telefonie (wiadomo, że mało kto na co dzień ma pod ręką inny aparat niż ten w telefonie) na darmo szukać zdjęć z okresu ciąży. Oczywiście znacznie więcej znajdzie się zdjęć z czasu jak nasi chłopcy byli malutkimi bąblami, ale mistrz fotografii ze mnie żaden, a i też ujęcia były robione w pośpiechu, w przerwie pomiędzy drzemkami, karmieniem i obowiązkami domowymi. Na pewno są to jakieś pamiątki, ale czy wystarczające?

Teraz, z perspektywy czasu sądzę, że niestety nie. Najchętniej wracam do zdjęć z chrztów, bo są to piękne pamiątki, mające w sobie wiele wspomnień, emocji, a zarazem są piękne same w sobie, nawet dla kogoś postronnego, w kim niekoniecznie musiałyby budzić jakiekolwiek emocje.

Niestety czas dwóch ciąż i dwóch małych bąbli w domu już przeminął, a ja ze łzami w oczach oglądam zdjęcia z pięknych sesji ciążowych i noworodkowych, na których niestety widzę tylko obce mi osoby, a nie moją rodzinę. Żałuję niesamowicie, że nie zainteresowałam się nigdy wcześniej takimi formami pamiątek. Jedyne co mogę teraz robić, to zatrzymać na zdjęciach ten czas, który jest teraz i który przed nami. Chociaż nie ukrywam, że mam cichą i głęboko skrywaną nadzieję, że jeszcze będzie mi dane uwiecznić swoją ciążę 😉

Sesja zdjęciowa – niejedno ma imię

Ostatnio na instagramie miałam okazję poznać niesamowicie kreatywną i wrażliwą duszyczkę. Jest to mama małego Adasia, która jest fotografem. Realizuje niesamowite sesje ciążowe, noworodkowe, rodzinne pełne emocji i piękna. Ostatnio na swoim instastories zaproponowała swoim odbiorcom nowy rodzaj sesji, o których nigdy wcześniej nie słyszałam. Sesje progresywne, czyli takie, w których widać jak nasze pociechy rosną i się zmieniają. W praktyce są to mini sesje robione cyklicznie np. raz na kwartał, potem z tego tworzy się kolaż. Niesamowite prawda? To pokazuje, że tak naprawdę jest tyle możliwości do „zapisywania” wspomnień na nośnikach, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Rodzajów sesji jest mnóstwo i tylko od nas zależy ile zrobimy, bo oczywiście nie trzeba robić zdjęć ciążowych, noworodkowych, sesji na chrzest, roczek i każdą jedną okazję. Z pewnością jednak, warto raz na jakiś czas zdecydować się na współpracę z profesjonalnym fotografem, który wie co robić i w locie łapie niezwykłe kadry. Sesja zdjęciowa potrwa niedługo, a efekty będą spektakularne. One zostaną z nami na długo i wyobraź sobie ile emocji wywołają gdy wrócisz do nich za kilka lat.

Znajdź „swojego” fotografa!

W swoich, może nielicznych, doświadczeniach we współpracy z fotografami zauważyłam, że to nie jest tak, że każdy fotograf zrobi każdą sesję zdjęciową. Myślę, że sami fotografowie wiedzą, co jest ich „konikiem”. Niektórzy są świetni w prowadzeniu nas przez całą sesję, pokazują i mówią jak się ustawić, jak pozować… Realizują swoją wizję, i o ile jest ona zgodna z naszą, to jest to super opcja dla osób, które nie wiedzą jak się zachowywać i nie mają konkretnego pomysłu. Sa też tacy, którzy są naszym cieniem. Podążają za nami, tworzą „reportaż” z naszych przeżyć, a wkraczają z pomocą tylko jeśli sami nie wiemy co dalej robić.

Mi osobiście bardziej odpowiada ten drugi rodzaj fotografa, pewnie dlatego, że okoliczności w których przebiegają nasze sesje muszą być podporządkowane dzieciom 😉 To dzieci wyznaczają cały harmonogram dnia i to one są punktem, który jest tak jakby „epicentrum” całej sesji. Idealnym więc rozwiązaniem jest, żeby po prostu za nimi podążać i ewentualnie tylko zaplanować dla nich atrakcje typu zrywanie kwiatów, puszczanie baniek, czy tak jak w naszym przypadku najlepszą opcją jest – jedzenie 😉 Kim w tym wszystkim jest fotograf? Osobą rejestrującą emocje, więc jest niby w cieniu, ale podczas sesji z dziećmi chyba musi tak być, żeby wyszło z tego coś niezwykłego.

Podsumowując swoje myśli… Sesja zdjęciowa to niesamowita pamiątka, która daje radość i wzrusza nawet po latach (a może własnie wtedy szczególnie?). Mnogość rodzajów sesji i aranżacji umożliwia Ci znalezienie czegoś idealnie dopasowanego do Twoich potrzeb i gustu. Ja chyba jestem już bliska znalezienia tego idealnego klimatu, który porusza moje serce, i w którym czuję się świetnie.

Kilka rad ode mnie

  1. Nie skupiaj się na fotografie i obiektywie! To jest największy błąd, który robiliśmy na początku
  2. Dobierzcie zgraną stylizację
  3. Zorganizuj atrakcje (bańki, zrywanie kwiatów, obserwowanie ptaków – wszystko zależy od Was)
  4. Zachowujcie się naturalnie
  5. Okazujcie sobie pozytywne emocje
  6. Śmiejcie się!

Powodzenia na sesji!

Dodaj komentarz