Dziś czas na kontynuację pierwszego wpisu, który pojawił się na naszym blogu. Dla przypomnienia, była to historia prostej koszulki – czyli nasze perypetie związane z produkcją t-shirtów. Mocno skomplikowana sytuacja, na której zakończyłam poprzedniego posta, przyprawiała nas o dreszcze. Częściowo pogodzeni ze sporymi stratami finansowymi, musieliśmy zabrać się na ponownie do pracy. Nie chcieliśmy bowiem bardzo przesuwać otwarcia sprzedaży, które pierwotnie planowane było na warszawskie targi Mamaville. Pomimo przesunięcia targów, wciąż chcieliśmy wystartować ze sprzedażą online na początku kwietnia.

Nowa szwalnia

Pewnym było, że musimy znaleźć nową szwalnię. Jak już zdążyliśmy zauważyć, znalezienie naprawdę porządnej szwalni to nie lada sztuka. Marki niezbyt często chcą się dzielić namiarami na sprawdzone miejsca, dlatego czekało nas naprawdę sporo pracy. Po zdobyciu namiarów na kilka sensownych szwalni, po wielu wymienionych mailach i telefonach udało nam się znaleźć godne zaufania miejsce. Na rozmowę z właścicielką, wybrałam się zabierając T-shirty otrzymane od poprzedniej szwalni. Krótka rozmowa utwierdziła nas w przekonaniu, że nie jest to dobrze wykonana praca. Dodatkowo, otrzymaliśmy wiele praktycznych wskazówek, dzięki czemu wprowadziliśmy kilka korzystnych zmian konstrukcyjnych. Był to dla nas wielki plus, bo czuć było chęć współpracy, a nie czyste podejście biznesowe, na zasadzie: „odszyć o co proszą i następny…”.

Problem z materiałami

Jak nie raz wspominaliśmy u nas nie ma „doszywania” (chyba że jakimś cudem zostanie kilka metrów materiału). Tkaniny wykorzystane zostały do cna przy pierwszym odszyciu, a skoro mieliśmy uszyć całkowicie nowe koszulki wraz z kieszonkami, to pojawiało się jedno pytanie – skąd wziąć tkaniny? Hurtownie nie posiadały już naszych tkanin, czego się spodziewaliśmy, bo właśnie z tego powodu je wybraliśmy. Nie da się u nich kupić 200 metrów z tej samej tkaniny, bo po prostu tyle nie mają. Dlatego musieliśmy zacząć kombinować i godzić się z kolejnymi stratami.

Szwalnia zgodziła się na trudniejsze manewry, które musieliśmy zastosować żeby mieć tkaninę na kieszonki. Kieszonki do koszulek dziecięcych zostały wykrojone ze „starych” koszulek męskich. Aby móc odszyć kieszonki męskie, musieliśmy niestety poświęcić… sukienki, spódniczki i poszetki. Innego wyjścia niestety nie było. Szczęśliwe liczba „poległych” nie była duża. Zaczęliśmy wychodzić na prostą. Pozostało już „tylko” umówić termin w szwalni. Mieliśmy pewne obawy odnośnie tego kiedy będziemy mogli otrzymać nowe koszulki, jednak tutaj również zostaliśmy miło zaskoczeni przez właścicielkę nowo wybranej szwalni. Pierwotne plany z otwarciem sprzedaży na początku kwietnia udało się utrzymać.

Jaką dzianinę wybraliśmy?

Zdecydowaliśmy się na bawełnę z domieszką elastanu, który w naszej opinii pozytywnie wpływa na komfort noszenia i użytkowania. Dlaczego? Po pierwsze, dzięki elastanowi ubranie ładniej dopasowuje się do ciała. Jednakże nie oznacza to, że nasze koszulki muszą być „obcisłe”, ponieważ tego typu dzianin z powodzeniem możemy używać do ubrań oversize’owych.

W przypadku odzieży dla dzieci zastosowanie takiego materiału sprawia, że nie krępujemy ruchów dziecka. Swobodnie można szaleć nie przejmując się, że „kreatywność ruchowa” będzie ograniczana przez naciągający się materiał. Zdecydowanie plusem jest też fakt, że nasze koszulki nie gniotą się tak jak „czysta” bawełna, a po rozciąganiu łatwiej wraca do pierwotnej formy. Każda mama wie, jak kreatywne potrafią być dzieci, jeżeli chodzi o „korzystanie” z ubrań. Zastosowanie domieszki elastanu, pomaga zapobiegać pojawianiu się zauważalnych oznak użytkowania, takich jak chociażby rozciągnięty materiał.

W kwestii pielęgnacji warto tylko pamiętać żeby nie prać i nie prasować dzianin z elastanem w wysokich temperaturach, aby zapobiec kurczeniu się materiału. Szczególnie istotne jest to w przypadku naszych koszulek, które posiadają kieszonki z delikatnej wiskozy. W takim wypadku, wypranie T-shirtu w wysokiej temperaturze, może spowodować podwójne straty.

T-shirt z morałem

To właściwie koniec naszych burzliwych przygód z T-shirtami. Produkt, który wydawał się być tak banalny, dla nas był naprawdę porządną lekcją organizacji i pokory. Straty ponieśliśmy duże, ale jesteśmy pewni, że nie było innego wyjścia jak tylko „zacząć od zera”. Od samego początku zależało nam przede wszystkim na tym, aby dostarczać Wam wysokiej jakości produktów. Zarówno pod względem materiałów, jak i wykonania. Mamy szczerą nadzieję, że dzięki podjęciu tak drastycznych kroków, udało się nam cel ten zrealizować. Oby już żaden projekt nie przyniósł nam tylu emocji, a jeśli już musi tak być, to niech będą to zgoła inne.

Dodaj komentarz